Prasa o Fryderyku Chopinie

Fryderyk Chopin już jako dziecko zdobywał sławę na salonach. Działo się tak w dużej mierze za sprawą jego nauczyciela, Wojciecha Żywnego, który w odwiedzanych domach pokazywał dzieła swojego podopiecznego. Do rosnącej sławy kompozytora przyczyniał się także jego protektor, hrabia Skarbek. Jednak jednym z ważniejszych momentów dla rozsławienia Fryderyka była z pewnością chwila, kiedy pierwsza dłuższa wzmianka o nim pojawiła się w prasie.

Nastąpiło to już w styczniu 1812 roku. W tomie X „Pamiętnika Warszawskiego” pojawiła się informacja, opisująca małego Fryderyka niemal w samych superlatywach. Jedno z wykorzystanych określeń opisywało go jako „prawdziwego geniusza muzycznego”. Opiewało łatwość i smak, z którymi chłopiec oddawał się grze na fortepianie i tworzeniu kompozycji – swoich pierwszych tańców i wariacji.

Również dziecinny wiek autora utworów nie przeszedł bez echa. Ciekawostką jest, że już wtedy w pewien sposób „ubolewano” nad sytuacją polskich artystów. W „Pamiętniku Warszawskim” autor wzmianki o Chopinie zauważa, że gdyby tak wybitny kompozytor urodził się za granicą, z pewnością szybko ściągnąłby na siebie uwagę tłumów. Autor artykułu wyraża jednak dumę, powodowaną faktem, że na polskiej ziemi również rodzą się geniusze.